7 pomysłów na prezenty związane z fotografią

with Brak komentarzy

Lubicie dawać prezenty? Ja bardzo!

Dla mnie to jedna z ważniejszych części bożonarodzeniowej tradycji. Nie mam tu na myśli podejścia serwowanego nam przez hipermarkety (kup więcej, kup więcej). Obdarowywanie się prezentami może być… ćwiczeniem wsłuchiwania się w potrzeby bliskich 🙂

Po pierwsze, trzeba się porządnie zastanowić, czego dana osoba potrzebuje i o czym marzy (oraz nadstawić ucha na sugestie). Po drugie, powtórzyć ten krok z resztą rodziny. Po trzecie, trzeba zmieścić to wszystko w budżecie 😉 Po czwarte, wygospodarować czas na zakupy lub własnoręczne tworzenie prezentów. Ach, no i wisienka na torcie, pakowanie!

Bardzo, bardzo to lubię. Wiem, że nie każdy podziela mój entuzjazm, dlatego przygotowałam małą pomoc: listę prezentów z orientacyjnym kosztem. Z racji na zawód i zainteresowania, wszystkie prezenty dotyczą fotografii.

Wybrałam rzeczy, które mam i lubię oraz takie, które sama chciałabym dostać lub kupić. Przy każdym punkcie wspominam, jak dana rzecz się u mnie sprawuje albo tłumaczę, dlaczego chciałabym konkretny przedmiot mieć. Żadnych bubli, wszystko 100% w moim (dość wybrednym) guście 🙂

Plecak fotograficzny (od około 299 zł)

Mój własny jest prezentem gwiazdkowym sprzed paru ładnych lat. Jego zadaniem miała być ochrona aparatu w czasie podróży, ale zamiast eksplorować Afrykę chodzę z nim na zlecenia fotograficzne (i jestem z takiej rzeczywistości bardzo zadowolona!).

Mój plecak jest marki Lowepro. Intensywnie użytkuję go od 6-7 lat i podejrzewam, że jest niezniszczalny. Przeżył bardzo różne warunki pogodowe i upadki, ale zarówno plecak jak i sprzęt fotograficzny zawsze wychodziły z nich bez szwanku. Mojego konkretnego modelu nie ma już na stronie, ale przejrzałam dostępne plecaki i myślę, że ten jest świetny na początek.

Na samą myśl o noszeniu sprzętu w torbie bolą mnie plecy, dlatego polecam ten zakup przede wszystkim ze względu na zdrowie. Mój kręgosłup jest wdzięczny 🙂

Aparat analogowy, np. Smena (ok. 10 zł + koszt filmu od 9 zł w górę)

Jestem wielką fanką analogów! Pierwszy aparat, którym robiłam zdjęcia na wycieczkach szkolnych, to kompaktowy Olympus. Wymagał tylko naciśnięcia guzika i dodawał od siebie wyraźną winietę 😉 Po latach dobrałam się do starych aparatów moich rodziców, rodziców mojego chłopaka, a także dokupiłam coś sama. Poprzeczka podniosła się wyżej – w niektórych modelach ekspozycję i ostrość trzeba ustawiać samodzielnie (czasem w oparciu o zewnętrzny światłomierz), czyli jest mnóstwo zabawy i efekt-niespodzianka 🙂

Używając i testując różne aparaty wybrałam jeden, który polecam wszystkim – radziecką Smenę, która kiedyś biła rekordy popularności.

Jest idealna dla początkujących, bo jej obsługa to bułka z masłem. Zamiast ustawiać czas i przysłonę, wybiera się obrazki symbolizujące pogodę i odległość między fotografem a modelem.

Co Smena może zaoferować doświadczonym fotografom? Niespodziewanie dużo 🙂 Przede wszystkim efekt końcowy napewno będzie lata świetlne gorszy technicznie od zdjęć cyfrowych, dlatego można od razu porzucić wymagania wobec siebie i poszaleć. Celowo używać przeterminowanych klisz, by uzyskać szumy i inne niespodzianki. Eksperymentować z podwójną ekspozycją. Odłożyć na bok fotograficzne zasady i konwenanse. Nabrać dystansu do swoich prac. A wszystko to w cenie biletu do kina lub jeszcze lepiej – za darmo, jeśli poszukacie na strychu u babci, wujka lub stryjenki 😉

Smenę najłatwiej jest upolować na allegro lub olxie, dlatego nie linkuję do konkretnego sklepu.

smena aparat

smena zdjęcia
Przykładowe zdjęcie zrobione Smeną na przeterminowanej o kilka lat kliszy, a na nim białostocka Opera

Album ze zdjęciami inspirującego fotografa, np. Księga przywołania (154 zł)

Jednym z najlepszych sposobów na naukę fotografii jest analiza cudzych zdjęć. Kilka prostych pytań (co przyciąga moją uwagę? co się powtarza w pracach tej osoby? co ja robię inaczej?) może znacząco poszerzyć fotograficzne horyzonty.

Obcowanie z pięknie wydanym albumem to luksus, którego zwykle sobie odmawiamy. W końcu miliony zdjęć są dostępne przez całą dobę, w odległości kliknięcia myszką. Jestem tego najlepszym przykładem – najpierw myślę, jak cudownie byłoby mieć swoją “półkę mistrzów”, a potem spycham ten pomysł na ostatni plan. 

Anita Suchocka, jedna z moich najulubieńszych fotografek, właśnie wydaje swój album fotograficzny, Księgę przywołania. Czuję pod skórą, że to będzie pierwszy wolumin na mistrzowskiej półeczce 🙂

Wszystkie informacje o Księdze przywołania znajdziecie tutaj.

Kurs na platformie Creative live (kilkanaście – kilkadziesiąt dolarów)

Creative live to moje ulubione źródło wiedzy. Do wyboru są kursy z zakresu fotografii, wideo, pisania, projektowania, rękodzieła, finansów i wielu, wielu innych dziedzin. Wszystkie, które miałam okazję oglądać, były świetne pod względem merytorycznym (prowadzący to naprawdę śmietanka specjalistów), bardzo obszerne i w przyjazny, amerykański sposób motywujące. Za każdym razem, kiedy coś oglądam, robię notatki jak szalona 🙂

Ogromnym plusem Creative live jest to, że codziennie puszczają jakiś kurs na żywo. Zwykle trwa on kilkanaście godzin, więc fizycznie nie ma możliwości obejrzeć go w całości, ale można ocenić i ewentualnie później kupić. Warto zapisać się na newsletter, bo często organizują promocje na wybrane kursy.

Jeśli zalogujesz się przez ten link, oboje dostaniemy 15$ zniżki na zakup kursów. To bardzo dobry układ, bo… niektóre kursy kosztują mniej, więc po wpisaniu kodu można je mieć za darmo 🙂

Instax (ok. 300 zł + wkłady 20 sztuk/60zł)

Na czym polega fenomen Instaxa? Chwilę po zrobieniu zdjęcia aparat je drukuje! Ekscytacja przy obserwowaniu, jak zdjęcie pojawia się na światłoczułym papierze wynagradza kosmiczne ceny wkładów 🙂 Pod względem estetycznym zdjęcia pozostawiają sporo do życzenia – lampa mocno oświetla (lub prześwietla) pierwszy plan. Mimo to, Instax to fajny gadżet do tworzenia pamiątek. Wydrukowane zdjęcie jest wielkości karty kredytowej, w sam raz do portfela lub włożenia za etui smartfona.

Mała niespodzianka: zabieram Instaxa na sesje, by jedno zdjęcie “na już” umiliło oczekiwanie na resztę 🙂

instax opinie

Wydruki zdjęć z mijającego roku (ok. 24 zł za 100 sztuk w formacie 10×15)

Nie chcę być szewcem, który chodzi bez butów, więc marzy mi się KAŻDY rok udokumentowany w tradycyjnym albumie. Minimalizm idzie w odstawkę 🙂 Wiem, jak ciężko jest zmobilizować się, przewertować cały rok i dokonać selekcji. Czasem potrzeba do tego bodźca, np. postanowienia, że powstanie album na prezent. U mnie to działa! Oto szybka lista kontrolna;

  • zarezerwuj sobie wolny wieczór przy komputerze
  • utwórz nowy folder “do druku”
  • przejrzyj wszystkie zdjęcia z mijającego roku (pamiętaj o tych z telefonu, tam kryją się prawdziwe smaczki!)
  • za każdym razem, gdy jakieś zdjęcie przywoła szczególnie miłe wspomnienia, skopiuj je do folderu “do druku”; spróbuj 1-3 najmocniejsze, ulubione zdjęcia z danego dnia/wydarzenia. To trudne, wiem, ale dzięki selekcji nie skończysz z 10000 zdjęć z jednego roku 🙂
  • gdy przejrzysz wszystkie zdjęcia, od razu wyślij je do drukarni
  • po odebraniu zdjęć możesz wkleić je do albumu lub po prostu zapakować do ładnego pudełeczka
  • et voilà, prezent gotowy!

Ja spędziłam tak dzisiejszy wieczór, chociaż tym razem zdjęcia nie będą prezentem, a po prostu pamiątką z 2018 roku 🙂

Rodzinna sesja zdjęciowa (u mnie od 290 zł)

Tego punktu nie mogło zabraknąć, w końcu jestem fotografem rodzinnym 🙂 Wiecie, jakie zdanie słyszę najczęściej, gdy fotografuję całą rodzinę? “Nie mamy zdjęć w komplecie”. Zwykle któreś z rodziców trzyma aparat, a zdjęcia w pełnym składzie są rzadkością. Jestem po to, by to zmienić! Jeśli marzy ci się sesja zdjęciowa, więcej o moim sposobie pracy przeczytasz w zakładce FAQ. Pamiętaj, że możecie również skorzystać z samowyzwalacza, w końcu nie chodzi o to, abym to koniecznie ja was sfotografowała. Najważniejsze jest to, abyście mieli pamiątkę z każdego okresu w waszym życiu, nie tylko od przysłowiowego wielkiego dzwonu!

A na zdjęciu poniżej jest piękny voucher prezentowy 🙂

fotograf dziecięcy Białystok

Leave a Reply